Do Czerniny zajechaliśmy późnym popołudniem - na szczęście dopisała pogoda.
Pierwotnie zamek, w XVII wieku wykorzystano kamienne mury do zbudowania barokowego pałacu.
Podobno wewnątrz był dziedziniec, a całość otoczona była fosą. Ostatnim właścicielem był Karol Rudolf
Opis na podstawie:
http://www.zamkipolskie.com/czernina/czernina.html
Bujna roślinność skutecznie uniemożliwiła mi sfotografowanie herbów nad wejściem, za to mam inne zdjęcia.
Obchodząc dookoła ruin, musieliśmy przejść (prawdopodobnie) przez czyjś
teren ... trawa tam była skoszona, na wszelki wypadek wolałam zapytać
odpoczywających tam ludzi ... okazali się bardzo mili, wskazali mi inne
wejście (ponieważ z przodu nie udało mi się wejść - pokrzywy prawie jak
ja wysokie, a do tego inne trawy i krzaki) Wspomnieli też, że bardzo
często przyjeżdżają tam turyści i fotograficy ...
Wewnątrz prawie "las" ...
Nad wejściem od strony podwórka odkryłam pięknie zachowany detal ozdobny.
Do dnia dzisiejszego zachował się fragment fosy ...
Moi rozmówcy mi powiedzieli, że pałac popadał w ruinę około 50 lat ...
Smutne i prawdziwe ...
niedziela, 7 lipca 2013
piątek, 28 czerwca 2013
Kropla wody...
Kropla wody, taka mała ...
a na świat się już wyrwała...
Krople potrafią być bardzo fotograficzne.
Kiedyś poradzono mi, aby szukać z pozoru nieciekawych rzeczy, przedmiotów i spróbować sfotografowac je tak, aby były interesujące ... Staram się i dziękuję za wszystkie rady i uwagi.
Z pozdrowieniami.
a na świat się już wyrwała...
Krople potrafią być bardzo fotograficzne.
Kiedyś poradzono mi, aby szukać z pozoru nieciekawych rzeczy, przedmiotów i spróbować sfotografowac je tak, aby były interesujące ... Staram się i dziękuję za wszystkie rady i uwagi.
Z pozdrowieniami.
środa, 26 czerwca 2013
Nowi mieszkańcy podwórka.
Wraz z nadejściem długo oczekiwanej wiosny, pojawili się też nowi mieszkańcy podwórka. Uwielbiam patrzeć na kocięta i ich radosną zabawę ...
Jeszcze są nieśmiałe, dopiero poznają własne otoczenie. Już same zaczynają pic mleko z miseczki - za chwilkę zaczną rozrabiać ...
Jeszcze są nieśmiałe, dopiero poznają własne otoczenie. Już same zaczynają pic mleko z miseczki - za chwilkę zaczną rozrabiać ...
czwartek, 21 marca 2013
Coś z Niczego Cz. II.
Przedstawię Wam dzisiaj ciekawy pomysł na piękne i naturalne ozdoby na
choinkę. Podczas letnich spacerów po lesie, zbieramy szyszki, zostawiamy
je w suchym i przewiewnym miejscu aby wyschły. Końcówki szyszek
malujemy na dowolny kolor - ja wybrałam farby akrylowe o kolorach
złotych i srebrny, końcówki szyszek (jeszcze mokre) posypujemy brokatem. U góry
przyczepiamy drucik, który będzie pełnił rolę haczyka.
. 

Drobne szyszki np. od sosny można pomalować na srebrny kolor i ułożyć dookoła świeczki, lub użyć do dekoracji stołu.
niedziela, 10 lutego 2013
Igła Kleopatry w Londynie.
Igła Kleopatry.
W Londynie przy Victoria Embankment nad Tamizą, schowana pośród drzew znajduje się Igła Kleopatry sprowadzona w 1877 roku - obelisku strzegą dwa sfinksy. Na chodniku w pobliżu obelisku ustawiono ławki "tematycznie" pasujące do tego otoczenia. Podobno obelisk najpiękniej wygląda od strony Tamizy - niestety nie miałam okazji tego sprawdzić osobiście.
W Londynie przy Victoria Embankment nad Tamizą, schowana pośród drzew znajduje się Igła Kleopatry sprowadzona w 1877 roku - obelisku strzegą dwa sfinksy. Na chodniku w pobliżu obelisku ustawiono ławki "tematycznie" pasujące do tego otoczenia. Podobno obelisk najpiękniej wygląda od strony Tamizy - niestety nie miałam okazji tego sprawdzić osobiście.
Slough - Meczet (Anglia).
Meczet w Slough wypatrzyłam jadąc autobusem do centrum miasta. Budynek
meczetu posiada kopułę i dwa minarety (to te długie, cienkie wieżyczki).
Dla kobiet jest osobna uliczka (i najprawdopodobniej osobne wejście do
budynku). W czasie, kiedy My tam byliśmy brama była zamknięta.
sobota, 9 lutego 2013
Gurdwara - świątynia Sikhów w Slough (Anglia).
Do świątyni Sikhów zachęciła nas niepozorna tabliczka przy głównej
drodze (niestety nie mam jej na zdjęciu). Na miejscu w j. polskim była
TYLKO i wyłącznie kartka informująca o tym iż jest to miejsce święte i
nie można tam wnosić alkoholu. Przebywający tam ludzie myśleli, że tak
jak inni nasi rodacy przyszliśmy się tylko najeść, jakież było ich
zdziwienie, kiedy zapytaliśmy się, czy możemy zobaczyć wnętrze świątyni
... Pan, który nas oprowadzał, kazał na wstępie nakryć głowę kawałkiem
materiału (przy wejściu znajdują się kosze z takimi chustami), potem
zostaliśmy zaproszeni do szatni, gdzie kazano nam zdjąć buty i umyć
ręce, dopiero wtedy zaproszono nas na górę, prawie natychmiast znalazła
się Pani, która odpowiadała na nasze pytania. Cały czas z głośników
słychać śpiew - to modlitwa, powiedziano nam, że w określonych godzinach
tą modlitwę wykonuje się na żywo z muzyką. Każdy wierny po skończonej
modlitwie udaje się w kącik sali, gdzie stoi stoliczek z garnkiem. Na
rękę nakładana jest letnia "masa" - dostaje się także serwetkę - Nas
także zaproszono na ten poczęstunek - przyznam się, że poczuliśmy się
wyróżnieni. Masa przypomina w smaku i konsystencji kaszkę mannę o lekko
orzechowym, słodkawym smaku (ale to nie kaszka manna - nazwy tego nie
pamiętam). Kiedy zeszliśmy na dół zaproponowano nam posiłek - w każdej
takiej świątyni jest kuchnia i stołówka (stołówkę ozdabiają fotografie i
art. na temat sikhizmu) - posiłki są darmowe, tam też dowiedzieliśmy
się, że Polacy przychodzili tam z alkoholem na darmowe jedzenie i
zachowywali się nie godnie do tego miejsca. Z początku patrzono na nas
trochę nie ufnie, ale kiedy odchodziliśmy zaproszono nas ponownie. W tym budynku znajdują się trzy pomieszczenia z "Ołtarzami", jest osobny
mały pokój dla nowożeńców (znajdują się tam dwa krzesełka na dywanie)
oraz specjalny pokój do przechowywania świętej księgi (lub ksiąg).
Do tego pomieszczenia nie można było wejść, ale przez szybę widzieliśmy dwa łoża- wyjaśniono nam, że te księgi są duże i one "śpią", a w czasie kiedy są przenoszone do pokoju z ołtarzem nazywa się "Budzeniem księgi" - przyznam się, że pierwszy raz się z czymś takim spotkałam...
Obok świątyni znajduje się szkoła, a na jej terenie pomnik.
Do tego pomieszczenia nie można było wejść, ale przez szybę widzieliśmy dwa łoża- wyjaśniono nam, że te księgi są duże i one "śpią", a w czasie kiedy są przenoszone do pokoju z ołtarzem nazywa się "Budzeniem księgi" - przyznam się, że pierwszy raz się z czymś takim spotkałam...
Obok świątyni znajduje się szkoła, a na jej terenie pomnik.
Subskrybuj:
Posty (Atom)













