Gdybym miała fantazję, to napisała bym, że byłam wczoraj na pewnym spotkaniu. Spotkaniu, na które trzeba było mieć zaproszenie. A po spotkaniu odbyła się agapa ...
Ech ta moja wyobraźnia - prawda jest taka, że faktycznie byłam wczoraj na przyjęciu, na którym byli tylko zaproszeni goście. Okazją do spotkania się było 5-lecie wycieczek rowerowych organizowanych co roku przez gminę. Sezon rowerowy zaczyna się pierwszego maja, a z roku na rok statystyka idzie w górę. Wczoraj wszyscy spotkaliśmy się na podsumowaniu tych pięciu lat, było miło, odświętnie i radośnie. Było wielu znajomych, wspólne oglądanie zdjęć obfitowało w salwy śmiechu i morze wspomnień. Pięknie udekorowane stoły, wspaniałe dekoracje na sali i szwedzki bufet.
Podczas wspólnego posiłku wspomnieniom z minionego sezonu nie było końca, a było co wspominać, a niektórym nawet marzenia się spełniły - i tutaj siebie mam na myśli, ponieważ podczas jednej z wycieczek zwiedzaliśmy pałac, który obecnie jest w rękach prywatnych. Na zakończenie odbyło się losowanie nagrody (koszyk rowerowy). Każdy dostał płytę ze zdjęciami na pamiątkę.
sobota, 19 listopada 2011
wtorek, 15 listopada 2011
Rydzyński zamek "gościnnie" ...
Dawna siedziba króla Leszczyńskiego, książęta Sułkowscy także zamieszkiwali w zamkowych komnatach - wszystko w otoczeniu dwunasto hektarowego parku ... Zamek w Rydzynie.
Rydzyński zamek został zbudowany w końcu XVII wieku - Leszczyńscy byli jego pierwszymi właścicielami. W 1709 r. zamek został częściowo spalony przez wojska carskie, na szczęście ogień oszczędził sztukaterie i freski. Po utracie korony, król Stanisław Leszczyński wyemigrował z kraju, a zamek sprzedał Aleksandrowi Józefowi Sułkowskiemu. ten doprowadził budowlę do dawnej świetności. W 1945 r. zamek w Rydzynie został spalony - niektórzy powiadają, że miejscowi chcieli gasić zamek, ale wojska go otoczyły i nie pozwoliły na gaszenie pożaru - podobno zamek 2 tygodnie płonął. Po przejęciu (1970 r.) przez SIMP (Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Mechaników Polskich) zamek zostaje odrestaurowany, a jego wnętrza odtworzone na podstawie zachowanej dokumentacji fotograficznej z okresu międzywojennego.
Ciekawostka .
Zamek miał tyle okien ile dni w roku, tyle sal ile tygodni.Sal paradnych było 12, zaś 4 baszty narożne odpowiadały 4 porom roku. Jak większość zamków i ten ma swoją legendę o białej damie.
Tak wygląda w ogromnym skrócie historia tego zamku. Był piękny słoneczny dzień, kiedy zawitaliśmy do Rydzyny z zamiarem zwiedzenia wnętrz - niestety czekała nas niemiła niespodzianka - okazało się, że (podobno) komnaty są nieposprzątane, a "zamek" złej sławy nie będzie sobie robił i nici ze zwiedzania. Przy okazji poinformowano nas, że na głównej stronie internetowej zamku znajduje się adnotacja o uprzednim umówieniu się. - niby ok, ale Panie z nutką złośliwości nas o tym poinformowały ... no trudno - zwiedzimy ogrody ... Po przybyciu do domu jeszcze raz sprawdzam główną stronę i - nie mogę znaleźć tego zdania o wcześniejszym umówieniu się, klikam w podfoldery i ... w dziele "historia zamku" na samym końcu znajduje się taka adnotacja. No proszę państwa, coś takiego, to powinno być na głównej stronie, w końcu jadąc tam i wynajmując przewodnika liczę na to, że opowie mi historię tej budowli i rodów tam dawniej zamieszkujących (i zapewne tak by było), więc nie zawracałam sobie głowy czytaniem historii - a może tylko ja tak myślę ?
Przypadkowo spotkane osoby także nie miały dobrego zdania o tej budowli, mówiąc nam, że nic autentycznego tam nie ma, no niby racja, ale pamiętajmy że zamek został odbudowany, a nie każdy zabytek ma takie szczęście.
Czy mimo tego drobnego niesmaku warto tam się wybrać ? Proszę państwa dla takiego widoku i do tego w miłym towarzystwie odpowiadam że WARTO.
Ps.
Ten drobny niesmak wynagrodziła Nam sama matka natura dając w podarku piękny, słoneczny dzień i jesienne barwy.
Rydzyński zamek został zbudowany w końcu XVII wieku - Leszczyńscy byli jego pierwszymi właścicielami. W 1709 r. zamek został częściowo spalony przez wojska carskie, na szczęście ogień oszczędził sztukaterie i freski. Po utracie korony, król Stanisław Leszczyński wyemigrował z kraju, a zamek sprzedał Aleksandrowi Józefowi Sułkowskiemu. ten doprowadził budowlę do dawnej świetności. W 1945 r. zamek w Rydzynie został spalony - niektórzy powiadają, że miejscowi chcieli gasić zamek, ale wojska go otoczyły i nie pozwoliły na gaszenie pożaru - podobno zamek 2 tygodnie płonął. Po przejęciu (1970 r.) przez SIMP (Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Mechaników Polskich) zamek zostaje odrestaurowany, a jego wnętrza odtworzone na podstawie zachowanej dokumentacji fotograficznej z okresu międzywojennego.
Ciekawostka .
Zamek miał tyle okien ile dni w roku, tyle sal ile tygodni.Sal paradnych było 12, zaś 4 baszty narożne odpowiadały 4 porom roku. Jak większość zamków i ten ma swoją legendę o białej damie.
Tak wygląda w ogromnym skrócie historia tego zamku. Był piękny słoneczny dzień, kiedy zawitaliśmy do Rydzyny z zamiarem zwiedzenia wnętrz - niestety czekała nas niemiła niespodzianka - okazało się, że (podobno) komnaty są nieposprzątane, a "zamek" złej sławy nie będzie sobie robił i nici ze zwiedzania. Przy okazji poinformowano nas, że na głównej stronie internetowej zamku znajduje się adnotacja o uprzednim umówieniu się. - niby ok, ale Panie z nutką złośliwości nas o tym poinformowały ... no trudno - zwiedzimy ogrody ... Po przybyciu do domu jeszcze raz sprawdzam główną stronę i - nie mogę znaleźć tego zdania o wcześniejszym umówieniu się, klikam w podfoldery i ... w dziele "historia zamku" na samym końcu znajduje się taka adnotacja. No proszę państwa, coś takiego, to powinno być na głównej stronie, w końcu jadąc tam i wynajmując przewodnika liczę na to, że opowie mi historię tej budowli i rodów tam dawniej zamieszkujących (i zapewne tak by było), więc nie zawracałam sobie głowy czytaniem historii - a może tylko ja tak myślę ?
Przypadkowo spotkane osoby także nie miały dobrego zdania o tej budowli, mówiąc nam, że nic autentycznego tam nie ma, no niby racja, ale pamiętajmy że zamek został odbudowany, a nie każdy zabytek ma takie szczęście.
Czy mimo tego drobnego niesmaku warto tam się wybrać ? Proszę państwa dla takiego widoku i do tego w miłym towarzystwie odpowiadam że WARTO.
Ps.
Ten drobny niesmak wynagrodziła Nam sama matka natura dając w podarku piękny, słoneczny dzień i jesienne barwy.
poniedziałek, 31 października 2011
Paryż - cmentarz Père-Lachaise.
Będąc w Paryżu postanowiłam zwiedzić jeden z najsłynniejszych cmentarzy - Przy wejściu nabyłam mapkę na której wypisani zostali najsłynniejsi którzy spoczywają na tej ziemi ...
Największy i najsłynniejszy paryski cmentarz Père-Lachaise został założony w 1804 roku przez francuskiego jezuitę François de Lachaise, który był spowiednikiem Ludwika XIV.Obecnie na tym cmentarzu spoczywa około miliona osób, a na jego powierzchni znajduje się około 100tys. grobów, w tym prochy wielu Polaków. Na terenie cmentarza, najlepiej posługiwać się mapą, którą można kupić przed wejściami na cmentarz. Kilka moich fotografii z 14.11.2008 i 27.02.2010 roku.
Przyznam się, że nie spodziewałam się tam tak ogromnego terenu oraz tylu grobowców- pięknych, zadbanych, a niektórych w remoncie. Będąc w Paryżu warto poświecić dzień,aby chociaż w części zwiedzić ten cmentarz.
Największy i najsłynniejszy paryski cmentarz Père-Lachaise został założony w 1804 roku przez francuskiego jezuitę François de Lachaise, który był spowiednikiem Ludwika XIV.Obecnie na tym cmentarzu spoczywa około miliona osób, a na jego powierzchni znajduje się około 100tys. grobów, w tym prochy wielu Polaków. Na terenie cmentarza, najlepiej posługiwać się mapą, którą można kupić przed wejściami na cmentarz. Kilka moich fotografii z 14.11.2008 i 27.02.2010 roku.
Przyznam się, że nie spodziewałam się tam tak ogromnego terenu oraz tylu grobowców- pięknych, zadbanych, a niektórych w remoncie. Będąc w Paryżu warto poświecić dzień,aby chociaż w części zwiedzić ten cmentarz.
wtorek, 11 października 2011
Blok (czekoladowy) na blogu.
Pisałam tutaj poruszając różne tematy - czas by poruszyć temat bliski duszy tych, co lubią coś słodkiego.
Blok czekoladowy.
Kostka margaryny, szklanka cukru, cukier waniliowy, 2 łyżki kakao (najlepiej ciemnego), pół szklanki wody. Wszystko zagotować. Po ostygnięciu dodać 3 szklanki mleka w proszku (cala paczka) i 2-3 paczki herbatników (drobno pokruszonych). To wszystko wymieszać i włożyć do foremki. Zostawić do ostygnięcia.
Porady odemnie:
Ja dodaję różne ciastka pokruszone - nawet wafelki się nadają.
Dodaję rodzynki i suszone owoce ( za orzechami w tym bloku nie przepadam, ale jak ktoś lubi może dodać). Jeżeli nie mam ciemnego kakao, dodaję nieco więcej jasnego.
Szybkie, smaczne i proste jak przysłowiowa budowa cepa.
Smacznego.
Blok czekoladowy.
Kostka margaryny, szklanka cukru, cukier waniliowy, 2 łyżki kakao (najlepiej ciemnego), pół szklanki wody. Wszystko zagotować. Po ostygnięciu dodać 3 szklanki mleka w proszku (cala paczka) i 2-3 paczki herbatników (drobno pokruszonych). To wszystko wymieszać i włożyć do foremki. Zostawić do ostygnięcia.
Porady odemnie:
Ja dodaję różne ciastka pokruszone - nawet wafelki się nadają.
Dodaję rodzynki i suszone owoce ( za orzechami w tym bloku nie przepadam, ale jak ktoś lubi może dodać). Jeżeli nie mam ciemnego kakao, dodaję nieco więcej jasnego.
Szybkie, smaczne i proste jak przysłowiowa budowa cepa.
Smacznego.
niedziela, 25 września 2011
"Słynne schody" w Cannes .
Schody znane między innymi z Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Cannes.
Niejedna gwiazda filmowa (mniej lub bardziej błyszcząca) pozowała fotoreporterom na tych schodach. Turyści odwiedzający Cannes, na tych schodach robią sobie pamiątkowe zdjęcie - mimo, że czerwony dywan pojawia się tam (chyba) tylko w Maju. W każdym razie jak ja tam byłam, to dywanu nie było (na schodach). Za to przepięknie kwitły Datura i Cyklameny koło tego budynku.
A dookoła placu ludzie chodzili gęsiego wpatrzeni w chodnik, dopiero później zorientowałam się, że tam jest "aleja gwiazd" z odciskami dłoni.
Niejedna gwiazda filmowa (mniej lub bardziej błyszcząca) pozowała fotoreporterom na tych schodach. Turyści odwiedzający Cannes, na tych schodach robią sobie pamiątkowe zdjęcie - mimo, że czerwony dywan pojawia się tam (chyba) tylko w Maju. W każdym razie jak ja tam byłam, to dywanu nie było (na schodach). Za to przepięknie kwitły Datura i Cyklameny koło tego budynku.
A dookoła placu ludzie chodzili gęsiego wpatrzeni w chodnik, dopiero później zorientowałam się, że tam jest "aleja gwiazd" z odciskami dłoni.
czwartek, 15 września 2011
Generał Różokrzyżowiec.
Czasami pojawia się myśl, że to co widać jest zupełnie inne
niż w rzeczywistości, dlatego warto zatrzymać się, odkryć nieznane,
przez chwilę spróbować spojrzeć na świat z innej perspektywy.Wolnomularstwem zainteresowałam się podczas wizyty w Dobrzycy, koleżanka nadmieniła o pałacu zbudowanym na planie
węgielnicy oraz o jednym z właścicieli Generale Augustynie Gorzeńskim
który był Masonem ... Zainspirowana Dobrzycką legendą zaczęłam podążać
ścieżką ciekawości szukając informacji.
Augustyn Gorzeński.
Dziedzic dobrzycki Augustyn Gorzeński herbu Nałęcz urodził się około
1743 roku. Syn Antoniego i Ludwiki Błeszyńskiej. Po śmierci ojca wraz z pierwszą żoną - Aleksandrą zamieszkał w Dobrzycy ( Aleksandra Skórzewska zmarła w 1802 roku). Mając 37 lat zostaje wybrany sędzią sejmowym z Wielkopolski oraz posłem na sejm. Sześć lat później zostaje delegatem na sejm warszawski, a w 1788 roku jest posłem Sejmu Czteroletniego. Mianowany przez samego króla Stanisława Augusta Poniatowskiego (wolnomularza) na generała - majora otrzymuje kierownictwo kancelarii wojskowej. Poparł Konstytucję 3 Maja, dla uczczenia tej konstytucji posadził w swoim ogrodzie platan, który dumnie stoi w pałacowym ogrodzie do dnia dzisiejszego. W latach 1811-1816 Augustyn Gorzeński reprezentował lożę Bracia Francuzi i Polacy Zjednoczeni na Wschodzie Poznania w Wielkim Wschodzie Narodowym Polski. Będąc Masonem osiągnął 7- najwyższy stopień wtajemniczenia jako kawaler Różanego Krzyża. W 1813 roku Augustyn ponownie wstępuje w związek małżeński z nieznaną bliżej Józefiną Błońską. Przyjaźnił się z Józefem Wybickim (wolnomularzem). Uważany jest za fundatora zespołu parkowo-pałacowego. Według niektórych Przekazów Dobrzycki pałac został zbudowany przez Stanisława Zawadzkiego na planie Węgielnicy, która symbolizuje równowagę , uczciwość i szczerość. 5 Czerwca 1816 roku w Warszawie, powołany przez Wielkiego Budowniczego Wszechświata Augustyn Gorzeński odchodzi na Wieczny Wschód.
Pogrzeb Generała.
Do 8 czerwca 1816 roku trwały przygotowania do pogrzebu. 9 czerwca
przewieziono trumnę z ciałem z domu przy ul. Nowy Świat w Warszawie
do kościoła OO.Reformatów. W orszaku pogrzebowym uczestniczyli przedstawiciele Senatu Królestwa Polskiego, około 200 przedstawicieli duchowieństwa, przyjaciele i znajomi zmarłego oraz wielu mieszkańców Warszawy. Po mszy św. trumnę wyniesiono z kościoła i "założono na
bryki" które wyruszyły w kierunku Dobrzycy, gdzie w rodzinnym grobowcu
w podziemiach kościoła złożona miało spocząć ciało generała.
Na noc trumnę wystawiano w kościołach. Po dotarciu orszaku żałobnego
do Kalisza, skierowano się w kierunku Koryt, tam w kościele trumna spoczęła do
momentu uroczystości pogrzebowych w Dobrzycy, na które zaproszono rodzinę
i okoliczną szlachtę. 7 lipca rodzina udała się do Koryt gdzie odbyło się
wyprowadzenie zwłok z kościoła. Po egzekwiach orszak wyruszył pieszo do Dobrzycy, tam po uroczystym wprowadzeniu trumny do kościoła odbyły się
nabożeństwa i modlitwy po których trumnę zostawiono na całą noc w kościele, a rodzinę i zaproszonych gości poproszono do pałacu na wieczerzę. W dniu 8 lipca
odbył się pogrzeb generała, po uroczystościach pogrzebowych i złożeniu ciała
w rodzinnym grobowcu w podziemiach kościoła uczestnicy ceremonii (samego
duchowieństwa było około 100 osób) zostali zaproszeni do pałacu na uroczysty
obiad. Augustyn Gorzeński chciał, aby jego zwłoki spoczęły pod progiem kościoła,
a na zewnątrz miał być kamień z napisem: "Augustyn prosi o westchnienie
do Boga". Wśród mieszkańców Dobrzycy zachowały się pewne relacje na temat
trumny ze zwłokami generała - o losie kamienia nic nie wiadomo. "Może więc ta cześć woli testamentalnej nie została nigdy wykonana ? . "
Ewa Mgiełka.
Tekst powstał na podstawie książek:
Stanisława Małachowskiego - Łempickiego :
"Wykaz Polskich Lóż Wolnomularskich oraz ich członków w latach 1738 - 1821 ".
ks. Stanisława Załęskiego
" O Masonii w Polsce od roku 1738 do 1822 Na Źródłach Wyłącznie Masońskich ."
"Notatek Dobrzyckich" nr.6
oraz dostępnych artykułów zawartych na różnych internetowych stronach.
Tekst został opublikowany na stronie: http://wolnomularstwo.info.pl/index.php/sylwetki-masonow/item/412-ewa-mgielka-augustyn-gorzenski-sylwetka-dziedzica-dobrzyckiego
niż w rzeczywistości, dlatego warto zatrzymać się, odkryć nieznane,
przez chwilę spróbować spojrzeć na świat z innej perspektywy.Wolnomularstwem zainteresowałam się podczas wizyty w Dobrzycy, koleżanka nadmieniła o pałacu zbudowanym na planie
węgielnicy oraz o jednym z właścicieli Generale Augustynie Gorzeńskim
który był Masonem ... Zainspirowana Dobrzycką legendą zaczęłam podążać
ścieżką ciekawości szukając informacji.
Augustyn Gorzeński.
Dziedzic dobrzycki Augustyn Gorzeński herbu Nałęcz urodził się około
1743 roku. Syn Antoniego i Ludwiki Błeszyńskiej. Po śmierci ojca wraz z pierwszą żoną - Aleksandrą zamieszkał w Dobrzycy ( Aleksandra Skórzewska zmarła w 1802 roku). Mając 37 lat zostaje wybrany sędzią sejmowym z Wielkopolski oraz posłem na sejm. Sześć lat później zostaje delegatem na sejm warszawski, a w 1788 roku jest posłem Sejmu Czteroletniego. Mianowany przez samego króla Stanisława Augusta Poniatowskiego (wolnomularza) na generała - majora otrzymuje kierownictwo kancelarii wojskowej. Poparł Konstytucję 3 Maja, dla uczczenia tej konstytucji posadził w swoim ogrodzie platan, który dumnie stoi w pałacowym ogrodzie do dnia dzisiejszego. W latach 1811-1816 Augustyn Gorzeński reprezentował lożę Bracia Francuzi i Polacy Zjednoczeni na Wschodzie Poznania w Wielkim Wschodzie Narodowym Polski. Będąc Masonem osiągnął 7- najwyższy stopień wtajemniczenia jako kawaler Różanego Krzyża. W 1813 roku Augustyn ponownie wstępuje w związek małżeński z nieznaną bliżej Józefiną Błońską. Przyjaźnił się z Józefem Wybickim (wolnomularzem). Uważany jest za fundatora zespołu parkowo-pałacowego. Według niektórych Przekazów Dobrzycki pałac został zbudowany przez Stanisława Zawadzkiego na planie Węgielnicy, która symbolizuje równowagę , uczciwość i szczerość. 5 Czerwca 1816 roku w Warszawie, powołany przez Wielkiego Budowniczego Wszechświata Augustyn Gorzeński odchodzi na Wieczny Wschód.
Pogrzeb Generała.
Do 8 czerwca 1816 roku trwały przygotowania do pogrzebu. 9 czerwca
przewieziono trumnę z ciałem z domu przy ul. Nowy Świat w Warszawie
do kościoła OO.Reformatów. W orszaku pogrzebowym uczestniczyli przedstawiciele Senatu Królestwa Polskiego, około 200 przedstawicieli duchowieństwa, przyjaciele i znajomi zmarłego oraz wielu mieszkańców Warszawy. Po mszy św. trumnę wyniesiono z kościoła i "założono na
bryki" które wyruszyły w kierunku Dobrzycy, gdzie w rodzinnym grobowcu
w podziemiach kościoła złożona miało spocząć ciało generała.
Na noc trumnę wystawiano w kościołach. Po dotarciu orszaku żałobnego
do Kalisza, skierowano się w kierunku Koryt, tam w kościele trumna spoczęła do
momentu uroczystości pogrzebowych w Dobrzycy, na które zaproszono rodzinę
i okoliczną szlachtę. 7 lipca rodzina udała się do Koryt gdzie odbyło się
wyprowadzenie zwłok z kościoła. Po egzekwiach orszak wyruszył pieszo do Dobrzycy, tam po uroczystym wprowadzeniu trumny do kościoła odbyły się
nabożeństwa i modlitwy po których trumnę zostawiono na całą noc w kościele, a rodzinę i zaproszonych gości poproszono do pałacu na wieczerzę. W dniu 8 lipca
odbył się pogrzeb generała, po uroczystościach pogrzebowych i złożeniu ciała
w rodzinnym grobowcu w podziemiach kościoła uczestnicy ceremonii (samego
duchowieństwa było około 100 osób) zostali zaproszeni do pałacu na uroczysty
obiad. Augustyn Gorzeński chciał, aby jego zwłoki spoczęły pod progiem kościoła,
a na zewnątrz miał być kamień z napisem: "Augustyn prosi o westchnienie
do Boga". Wśród mieszkańców Dobrzycy zachowały się pewne relacje na temat
trumny ze zwłokami generała - o losie kamienia nic nie wiadomo. "Może więc ta cześć woli testamentalnej nie została nigdy wykonana ? . "
Ewa Mgiełka.
Tekst powstał na podstawie książek:
Stanisława Małachowskiego - Łempickiego :
"Wykaz Polskich Lóż Wolnomularskich oraz ich członków w latach 1738 - 1821 ".
ks. Stanisława Załęskiego
" O Masonii w Polsce od roku 1738 do 1822 Na Źródłach Wyłącznie Masońskich ."
"Notatek Dobrzyckich" nr.6
oraz dostępnych artykułów zawartych na różnych internetowych stronach.
Tekst został opublikowany na stronie: http://wolnomularstwo.info.pl/index.php/sylwetki-masonow/item/412-ewa-mgielka-augustyn-gorzenski-sylwetka-dziedzica-dobrzyckiego
niedziela, 4 września 2011
Luwr moich marzeń.
Jednym z moich wielkich marzeń było być w Paryżu i zwiedzić Luwr ... W Paryżu byłam dwa razy, za pierwszym razem był to pobyt kilkudniowy, ale miałam możliwość bycia na dziedzińcu Luwru przy piramidzie.
Drugi pobyt był dłuższy - Była jesień, pierwsza niedziela miesiąca, kiedy to w dość długim "ogonku" stanęłam na dziedzińcu Luwru czekając na swoje wejście, aby spełnić jedno ze swoich wielkich marzeń ... W pewnym momencie znalazłam się na dnie piramidy - muzeum, w około otaczają mnie dzieła mistrzów, ja kieruję się w stronę dzieł włoskich malarzy - bardzo chciałam "Madonnę w śród skał" zobaczyć, po prawej stronie w niewielkim pomieszczeniu kłębiło się sporo ludzi, okazało się, że tam znajduje się słynna Mona Lisa.
Znalazłam też czas, aby zobaczyć dział Egipski z samym Ramzesem II, Sfinksowi także nie przeszkadzali zwiedzający ciekawi sztuki egipskiej. Swoje zwiedzanie zakończyłam pod piramidą w miejscu gdzie Dan Brown umieścił wątek swojej powieści.
Jeszcze fotografia na pamiątkę i zachowane wspomnienia z tamtej (dłuższej) chwili. Wspaniale jest jak się marzenia spełniają. Marzy mi się jeszcze zwiedzenie pewnej kaplicy - może kiedyś i to marzenie się spełni ... może kiedyś.
Drugi pobyt był dłuższy - Była jesień, pierwsza niedziela miesiąca, kiedy to w dość długim "ogonku" stanęłam na dziedzińcu Luwru czekając na swoje wejście, aby spełnić jedno ze swoich wielkich marzeń ... W pewnym momencie znalazłam się na dnie piramidy - muzeum, w około otaczają mnie dzieła mistrzów, ja kieruję się w stronę dzieł włoskich malarzy - bardzo chciałam "Madonnę w śród skał" zobaczyć, po prawej stronie w niewielkim pomieszczeniu kłębiło się sporo ludzi, okazało się, że tam znajduje się słynna Mona Lisa.
Znalazłam też czas, aby zobaczyć dział Egipski z samym Ramzesem II, Sfinksowi także nie przeszkadzali zwiedzający ciekawi sztuki egipskiej. Swoje zwiedzanie zakończyłam pod piramidą w miejscu gdzie Dan Brown umieścił wątek swojej powieści.
Jeszcze fotografia na pamiątkę i zachowane wspomnienia z tamtej (dłuższej) chwili. Wspaniale jest jak się marzenia spełniają. Marzy mi się jeszcze zwiedzenie pewnej kaplicy - może kiedyś i to marzenie się spełni ... może kiedyś.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




