niedziela, 7 listopada 2010

Generałowie Augustyn Gorzeński i Franciszek Morawski - Różokrzyżowcy

         Czasami pojawia się myśl, że to co widać jest zupełnie inne 
niż w rzeczywistości, dlatego warto zatrzymać się, odkryć nieznane,
przez chwilę spróbować spojrzeć na świat z innej perspektywy.Wolnomularstwem zainteresowałam się podczas wizyty w Dobrzycy, koleżanka nadmieniła o pałacu zbudowanym na planie węgielnicy oraz o jednym z właścicieli Generale Augustynie Gorzeńskim który był Masonem ... Zainspirowana Dobrzycką legendą zaczęłam podążać
ścieżką ciekawości szukając informacji.

                                    
                                  Augustyn Gorzeński.

       W latach 1811-1816 Augustyn Gorzeński reprezentował lożę Bracia Francuzi i Polacy Zjednoczeni na Wschodzie Poznania w  Wielkim Wschodzie Narodowym Polski. Będąc Masonem osiągnął 7- najwyższy stopień wtajemniczenia jako kawaler Różanego Krzyża.
                               
                                 Franciszek Morawski.

        W 1820 roku reprezentował lożę masońską „Rycerze Gwiazdy z Lożą Braci Zjednoczeni”  w tej Loży osiąga IV stopień – kawalera wybranego. Grób Franciszka Morawskiego znajduje się przy kościele w Oporowie, w napisie na płycie nagrobnej znajdują się  4 literki S i każda jest odwrócona ... tej zagadki do dnia dzisiejszego nie rozwiązano, a może te 4 literki S odwrócone ma związek z IV stopniem wtajemniczenia ?



Leszczyńska Loża B'nei B'rith .

     Zwykły Jesienny dzień , niebo zachmurzone , ja przemierzając
Leszczyńskie ulice zerkałam na mijane przezemnie budynki , kilka
 miało bardzo ciekawe zdobienia .Były też budynki które w jakiś sposób
skojarzyły mi się z Żydowską architekturą ,w Lesznie jest także Synagoga
 - obecnie muzeum .

    Ja niczym Indiana Jones szukałam budynku Loży  B'nei B'rith.
  Serce podpowiadało
, że ten budynek istnieje , według pewnych danych ma znajdować się na przeciwko szkoły nr.6 ,
 nie uwzględniłam jednak zmiany numeracji i moja ciekawość powiodła mnie
w zupełnie inną stronę , tutaj z pomocą przyszła moja koleżanka ,
która wyprowadziła mnie z błędu i nakierowała na tą odpowiednią ulicę .
 W pewnym momencie doszłam do Alei Krasińskiego ...
to na tej ulicy znajduje się budynek , który mnie interesuje .
Słońce za chmurami , nieśmiało wychylało swe promienie ,
oświetlając jesienne liście rosnących tam drzew , w pewnym momencie
 ujrzałam ceglany budynek szkoły , tak to to miejsce , to za mną budynek
dawnej Loży i oto mym oczom ukazał się ten budynek ... Szary , otynkowany ,
 z kamienną podmurówką , rząd cegieł na tej podmurówce jakby ozdobnik
tego budynku , po bokach drzwi dwie betonowe " wypustki " niczym
dwie kolumny , 4 schodki , okna ... znalazłam .





   To w tym budynku w1905 działała Leszczyńska Loża B'nei B'rith , a dokładniej
jej nazwa brzmiała " Loża Rafała Koscha (Raphael-Kosch--Loge LXIV No 590)
i należała do Wielkiej Loży w Niemczech (Grossloge fűr Deutschland VIII, U.O.B.B.)
z siedzibą w Berlinie ". Na leszczyńską Lożę składała się świątynia
 (Logentempel), pokój zebrań, pokój zabaw i pokój przejściowy.
To tutaj głównie zamożniejsi się spotykali ...
" Zasięgiem działania obejmowała w zasadzie południowo-zachodnią Wielkopolskę.
Członków (w liczbie około 40) miała bowiem w Gostyniu, Lesznie, Poniecu,
 Rawiczu i Wschowie."
26 lipca 1923 roku " prezes Zakonu brat Adolf Kraus z Chicago
 wystawił list fundacyjny zezwalający na założenie w Polsce dystryktu XIII.
Posiedzenie konstytucyjne Wielkiej Loży nowo utworzonego dystryktu odbyło
się w styczniu 1924 r. w Krakowie. Tam też znajdowała się odtąd jej siedziba.
Do dystryktu XIII przystąpiło niebawem sześć lóż: „Esra" w Bielsku,
„Solidarność" w Krakowie, „Leopolis" we Lwowie, „Rafała Koscha" w Lesznie)
 „Amititia" w Poznaniu i „Braterstwo" \v Warszawie (założone w 1922 r.)"
Loża w Lesznie była najmniejsza - liczyła zaledwie 18 lub 19 członków.
w 1935 roku Stowarzyszenie Humanitarne im. Rafała Koscha Liczyło już tylko
sześciu braci ...

Dzisiaj Budynek jest zamieszkały , nieliczni pamiętają o Leszczyńskiej Loży
i tylko mury , może i drzewa rosnące na przeciwko tego budynku pamiętają
 jeszcze tamte czasy ...



 Dawna szkoła nr.6 w Lesznie .
                                          
                                             Ewa Mgiełka .



Tekst powstał na podstawie artykułu zamieszczonego na tej stronie :
http://www.leszno.interbit.pl/teksty/bnei.htm

sobota, 6 listopada 2010

Zasłuchana w Ciszy ...

    Cisza ...




    Cisza , to jest takie Piękno , na które mogą nieliczni sobie pozwolić - Bo Ciszę trzeba umieć słuchać.

czwartek, 4 listopada 2010

Wspomnienia z Portu .

      Po głowie mi dzisiaj " chodziła " piosenka Pani  Alicji Majewskiej 
" Jeszcze się tam żagiel Bieli " .
Wróciły wspomnienia z Portu ( miałam blisko do Morza ),
Lubiłam tam chodzić i rozmyślać ... Piękne i fotogeniczne miejsce .




Gdzieś w Porcie zacumowany , 
statek , jak czas zatrzymany ,
we wszystkie strony kołyszą nim fale,
On - jeszcze popłynie dalej ...

środa, 3 listopada 2010

" Pirackie " słodycze .

      Każde nowe miejsce jest w swym wydaniu wyjątkowe , wystarczy dobrze się rozejrzeć , a na pewno znajdzie się coś , co zatrzyma nas na dłuższą chwilę -  jakiś detal wart poznania . Podczas mojego pobytu w Cannes udało mi się wypatrzeć kilka takich " perełek " które zwróciły na siebie moją uwagę.
  





    
      Podczas moich spacerów wąskimi uliczkami w Cannes moją uwagę zwróciło kilka sklepów , w tym te ze słodyczami ( o innych jeszcze kiedyś napiszę ). te były inne od tych które znałam dotąd , były takie ..." bajkowe " , dwaj Piraci strzegli wejścia do skarbu  - jak by ktoś pytał , to skarbem tych Piratów były w beczkach słodycze .Pirackie czarne flagi królowały na drewnianych ścianach , armatka srogo patrzyła na każdego , kto ośmielił się wejść do sklepu skuszony słodkościami , Palmy zapewne niejedno widziały ...
Słodki świat " pirackich " słodyczy .Zwykły sklep z cukierkami , a jednak taki inny .



    
     Pewnego dnia w sąsiedztwie otwarto drugi sklep , z równie fantazyjnym wystrojem , który zwrócił na siebie moją uwagę .Tym razem , to Amerykańscy muzycy tańcząc zachęcali do kupna słodyczy , w środku metalowe beczki ze słodkościami , amerykański samochód ... I Tak Piraci kontra Amerykanie stanęli do walki o klienta , a walkę toczyli na przeciwko siebie ... Albo z tanecznym krokiem kupimy cukierki , albo " wykradniemy " je Piratom - swoją drogą , Piraci nad Morzem pasowali bardziej niż roztańczeni Panowie ... a ceny w obu sklepach były jednakowe .

Czas z falami odchodzi .

    Dzisiejszy dzień skojarzył mi się z moim pobytem w Cannes , kiedy to będąc nad morzem wpatrywałam się w wodę i jej grzbiety Fal , które co chwilę dobijały do brzegu , zabierając ze sobą piasek ( muszelki pewnie też , ale ich tam było mało ).


     Dzień zaczął się zwyczajnie , ale potem nastąpił przypływ obowiązków ,  jak by zegar z Matką naturą był w zmowie .Czas do nas podpływa - zupełnie jak fala dobija do brzegu , zabierając nam bezpowrotnie sekundy / minuty naszego życia , w zamian zostawiając wspomnienia , niekiedy radosne , niekiedy raniące .
I TYLKO od nas samych zależy jak tym czasem rozporządzimy i czy będą to minuty zmarnowane , czy jednak ocalone od zapomnienia .

poniedziałek, 1 listopada 2010

Pamiętamy ...

  Dzień Zadumy  - dzień Pamięci .Pamiętamy także o tych , którzy odeszli z tej ziemi , ale zapisali się na kartach Historii .Dane mi było odwiedzić miejsca spoczynku Naszych wybitnych Polaków za granicą .


 .

    W 2008 roku miałam okazję być W Paryżu , po raz pierwszy ... znajomy zaprowadził mnie na cmentarz  Père-Lachaise , miejsce to zrobiło na mnie duże wrażenie , swym ogromem , swoim specyficznym " wyglądem " jak i nie znaną mi dotąd aurą tajemniczości zmieszaną z nutką nostalgii i zadumy .Szeroka Alejka , schody kamienne , drzewa spoglądające na odwiedzających to miejsce , przy jednej z alejek wyjątkowy dla Nas - Poloków grób - tutaj spoczywa nasz wybitny pianista
Fryderyk Chopin .
   Wielu pamięta , wielu przychodzi , zatrzymuje się nad grobem Fryderyka , chwila zadumy , chwila na zastanowienie się , zazwyczaj czasu mało  , więc ostatnie spojrzenie , może jakaś szybka fotografia i w następną alejkę z mapą w dłoni ... specyficzny urok tamtego miejsca ...

    W Dzielnicy łacińskiej w Paryżu dumnie stoi Panteon - świątynia Patronki Paryża - św. Genowefy, jest to miejsce ważne - również dla Nas Polaków . W Krypcie Panteonu swoje miejsce wiecznego spoczynku znalazła Polka , Maria   Skłodowska-Curie z mężem  

 
     Na jej grobie skromna wiązanka z biało - czerwoną szarfą , od uczniów jednej ze szkół w Polsce , Byli tam , pamiętali , Maria Skłodowska - Curie jest Patronką ich szkoły ... Piękny gest ze strony uczniów ...
Ja także tam byłam , przemierzając zimny , słabo oświetlony korytarz krypty , doszłam do Grobu tej słynnej Polki , zatrzymałam się tutaj na dłużej ... 
Warto było ...
W takim dniu jak dzisiaj moje myśli krążą wokół tamtych dni i miejsc , wiem , że nadal Rodacy ( i nie tylko ) pamiętają o tych miejscach .