Meczet w Slough wypatrzyłam jadąc autobusem do centrum miasta. Budynek
meczetu posiada kopułę i dwa minarety (to te długie, cienkie wieżyczki).
Dla kobiet jest osobna uliczka (i najprawdopodobniej osobne wejście do
budynku). W czasie, kiedy My tam byliśmy brama była zamknięta.
niedziela, 10 lutego 2013
sobota, 9 lutego 2013
Gurdwara - świątynia Sikhów w Slough (Anglia).
Do świątyni Sikhów zachęciła nas niepozorna tabliczka przy głównej
drodze (niestety nie mam jej na zdjęciu). Na miejscu w j. polskim była
TYLKO i wyłącznie kartka informująca o tym iż jest to miejsce święte i
nie można tam wnosić alkoholu. Przebywający tam ludzie myśleli, że tak
jak inni nasi rodacy przyszliśmy się tylko najeść, jakież było ich
zdziwienie, kiedy zapytaliśmy się, czy możemy zobaczyć wnętrze świątyni
... Pan, który nas oprowadzał, kazał na wstępie nakryć głowę kawałkiem
materiału (przy wejściu znajdują się kosze z takimi chustami), potem
zostaliśmy zaproszeni do szatni, gdzie kazano nam zdjąć buty i umyć
ręce, dopiero wtedy zaproszono nas na górę, prawie natychmiast znalazła
się Pani, która odpowiadała na nasze pytania. Cały czas z głośników
słychać śpiew - to modlitwa, powiedziano nam, że w określonych godzinach
tą modlitwę wykonuje się na żywo z muzyką. Każdy wierny po skończonej
modlitwie udaje się w kącik sali, gdzie stoi stoliczek z garnkiem. Na
rękę nakładana jest letnia "masa" - dostaje się także serwetkę - Nas
także zaproszono na ten poczęstunek - przyznam się, że poczuliśmy się
wyróżnieni. Masa przypomina w smaku i konsystencji kaszkę mannę o lekko
orzechowym, słodkawym smaku (ale to nie kaszka manna - nazwy tego nie
pamiętam). Kiedy zeszliśmy na dół zaproponowano nam posiłek - w każdej
takiej świątyni jest kuchnia i stołówka (stołówkę ozdabiają fotografie i
art. na temat sikhizmu) - posiłki są darmowe, tam też dowiedzieliśmy
się, że Polacy przychodzili tam z alkoholem na darmowe jedzenie i
zachowywali się nie godnie do tego miejsca. Z początku patrzono na nas
trochę nie ufnie, ale kiedy odchodziliśmy zaproszono nas ponownie. W tym budynku znajdują się trzy pomieszczenia z "Ołtarzami", jest osobny
mały pokój dla nowożeńców (znajdują się tam dwa krzesełka na dywanie)
oraz specjalny pokój do przechowywania świętej księgi (lub ksiąg).
Do tego pomieszczenia nie można było wejść, ale przez szybę widzieliśmy dwa łoża- wyjaśniono nam, że te księgi są duże i one "śpią", a w czasie kiedy są przenoszone do pokoju z ołtarzem nazywa się "Budzeniem księgi" - przyznam się, że pierwszy raz się z czymś takim spotkałam...
Obok świątyni znajduje się szkoła, a na jej terenie pomnik.
Do tego pomieszczenia nie można było wejść, ale przez szybę widzieliśmy dwa łoża- wyjaśniono nam, że te księgi są duże i one "śpią", a w czasie kiedy są przenoszone do pokoju z ołtarzem nazywa się "Budzeniem księgi" - przyznam się, że pierwszy raz się z czymś takim spotkałam...
Obok świątyni znajduje się szkoła, a na jej terenie pomnik.
poniedziałek, 4 lutego 2013
Londyn - Muzeum Figur Woskowych Madame Tussauds.
Muzeum znajduje się w planetarium - dość oryginalne miejsce na wyeksponowanie figur woskowych. Po odstaniu TYLKO 3 godzin w kolejce po bilety - wreszcie udało Nam się nacieszyć oczy figurami z wosku.
W muzeum spędziliśmy prawie pół dnia ... droga zwiedzania jest dobrze przemyślana - przechodzi się przez różne pokoje - pokój sportu - są tam wyeksponowane gwiazdy różnych dziedzin sportowych, pokój sław filmu, Sala królewska itp.
(Zwiedzanie kończy się obowiązkowym przejściem przez sklep).
Zadbano o najdrobniejsze szczegóły na figurach, tatuaże, ozdoby - widać nawet żyły ... zwłaszcza na zbliżeniu dłoni Benedykta XVI.
W pewnym momencie drewniana podłoga zamienia się w kamienną posadzkę ... schodzimy do lochów. Matki z dziećmi proszone są o przejście od razu w boczny korytarz, a pozostali zwiedzający przechodzą wąskim , krętym korytarzem we "mgle" - gdzieś tam słychać odgłosy łamanych kości kołem, krzyki więźniów, śmiechy katów - krzyki nastraszonych turystów - okazało się, że podczas przejścia próbują nastraszyć zwiedzających przebrani za skazańców pracownicy muzeum - Przy wejściu do tego krętego tunelu jesteśmy proszeni o nie robienie zdjęć - z resztą było tam zbyt ciemno - zdjęcia pewnie by nie wyszły. Wyjście kończy się obowiązkowym przejściem pod gilotyną, która na pewną wysokość co chwilę się opuszcza wydają przy tym taki charakterystyczny dźwięk ...
Z lochów przechodzimy korytarzem skierowanym lekko pod górę tam czekają już na nas taksówki - a właściwie tylne siedzenia w obudowie taksówek angielskich - tutaj także jesteśmy proszeni o nie robienie zdjęć - jadąc taksówkami poznajemy historię Londynu - widzimy Sir Isaaca Newtona przy pracy - czasy zarazy (tutaj smród był nie do opisania) a w koło ruszały się szczury, czasy gdy w klubach królował kabaret, okres II wojny światowej - tutaj było słychać strzały z karabinu, bombardowania i zrujnowane miasto. Stacja końcowa ... jeszcze jeden mały pokój do zwiedzenia - w gablotach można zobaczyć jak wygląda odlew buzi, jak dobiera się oczy ... oraz ostatni wizerunek samej Madame Tussauds.
Jeszcze tylko sklep z pamiątkami do pokonania i można ruszyć w miasto ze sporym bagażem wspomnień i świeżą (dużą) porcją zdjęć.
W muzeum spędziliśmy prawie pół dnia ... droga zwiedzania jest dobrze przemyślana - przechodzi się przez różne pokoje - pokój sportu - są tam wyeksponowane gwiazdy różnych dziedzin sportowych, pokój sław filmu, Sala królewska itp.
(Zwiedzanie kończy się obowiązkowym przejściem przez sklep).
Zadbano o najdrobniejsze szczegóły na figurach, tatuaże, ozdoby - widać nawet żyły ... zwłaszcza na zbliżeniu dłoni Benedykta XVI.
W pewnym momencie drewniana podłoga zamienia się w kamienną posadzkę ... schodzimy do lochów. Matki z dziećmi proszone są o przejście od razu w boczny korytarz, a pozostali zwiedzający przechodzą wąskim , krętym korytarzem we "mgle" - gdzieś tam słychać odgłosy łamanych kości kołem, krzyki więźniów, śmiechy katów - krzyki nastraszonych turystów - okazało się, że podczas przejścia próbują nastraszyć zwiedzających przebrani za skazańców pracownicy muzeum - Przy wejściu do tego krętego tunelu jesteśmy proszeni o nie robienie zdjęć - z resztą było tam zbyt ciemno - zdjęcia pewnie by nie wyszły. Wyjście kończy się obowiązkowym przejściem pod gilotyną, która na pewną wysokość co chwilę się opuszcza wydają przy tym taki charakterystyczny dźwięk ...
Z lochów przechodzimy korytarzem skierowanym lekko pod górę tam czekają już na nas taksówki - a właściwie tylne siedzenia w obudowie taksówek angielskich - tutaj także jesteśmy proszeni o nie robienie zdjęć - jadąc taksówkami poznajemy historię Londynu - widzimy Sir Isaaca Newtona przy pracy - czasy zarazy (tutaj smród był nie do opisania) a w koło ruszały się szczury, czasy gdy w klubach królował kabaret, okres II wojny światowej - tutaj było słychać strzały z karabinu, bombardowania i zrujnowane miasto. Stacja końcowa ... jeszcze jeden mały pokój do zwiedzenia - w gablotach można zobaczyć jak wygląda odlew buzi, jak dobiera się oczy ... oraz ostatni wizerunek samej Madame Tussauds.
Jeszcze tylko sklep z pamiątkami do pokonania i można ruszyć w miasto ze sporym bagażem wspomnień i świeżą (dużą) porcją zdjęć.
sobota, 19 stycznia 2013
Moje gipsowe aniołki.
Sklepy dla plastyków to kopalnia różności. Akurat stałam w kolejce aby nabyć potrzebny mi kolor farby, a tu przede mną jakaś Pani zakupuje plastikową foremkę do odlewu gipsowych figurek ... no i stało się - skusiłam się na takową, wybrałam foremkę do odlewu aniołków - ależ fajna zabawa. Tylko gdybym miała wybierać jeszcze raz - wybrała bym większe figurki - małym trudno jest nadać różne kolory.
Muszę tylko nabrać wprawy w odlewaniu - bo czasami wychodzą ...dziurawe i wtedy trzeba je jakoś maskować aby miały jakiś ciekawy wygląd. Drodzy czytelnicy, zdradzę Wam iż jedną z takich niedoskonałości możecie zobaczyć na ostatnim zdjęciu - to ta łatka na zielonych "anielskich" spodniach.
Muszę tylko nabrać wprawy w odlewaniu - bo czasami wychodzą ...dziurawe i wtedy trzeba je jakoś maskować aby miały jakiś ciekawy wygląd. Drodzy czytelnicy, zdradzę Wam iż jedną z takich niedoskonałości możecie zobaczyć na ostatnim zdjęciu - to ta łatka na zielonych "anielskich" spodniach.
czwartek, 17 stycznia 2013
Jesienne wspomnienia.
Zeszłoroczna jesień była u nas (w większości dni ) mglista - właśnie to zjawisko sprawiło iż znane krajobrazy zmieniły się w zupełnie inne widoki. Drzewa owiane nutą tajemniczości zaczęły "ukrywać" się w gęstej mgle jakby nie chciały aby jakaś tajemnica ujrzała światło dzienne.
Matka natura potrafi nas zaskakiwać ... opadająca mgła kroplami utkała misterną koronkę na którą kanwę użyczyła pajęczyna .... a może babie lato ...
Dojrzeć piękno w przyrodzie, w widokach i detalach które otaczają nas każdego dnia ... codziennie się tego uczę i codziennie odkrywam coś nowego, czego i Wam drodzy czytelnicy życzę.
Matka natura potrafi nas zaskakiwać ... opadająca mgła kroplami utkała misterną koronkę na którą kanwę użyczyła pajęczyna .... a może babie lato ...
Dojrzeć piękno w przyrodzie, w widokach i detalach które otaczają nas każdego dnia ... codziennie się tego uczę i codziennie odkrywam coś nowego, czego i Wam drodzy czytelnicy życzę.
poniedziałek, 7 stycznia 2013
Coś z Niczego.
Powiadają, że człowiek zawsze znajdzie sobie jakieś zajęcie ... porządkując garaż znalazłam szyszki ze świerku i sosny ... w domu znalazły się styropianowe kulki, klej, wstążeczki .... a że bardzo lubię takie zajęcia, to białe kulki szybko zamieniły się w piękne ozdoby ... z resztą sami zobaczcie:
niedziela, 6 stycznia 2013
Cmentarz Radziecki nr. 2 w Żaganiu.
W Żaganiu znajdują się 2 cmentarze żołnierzy radzieckich założone w 1945
r.
Drugi znajduje się na ulicy Kożuchowskiej zaraz za murem cmentarza komunalnego.
Zaraz przy wejściu po prawej stronie zaczęto zmieniać groby ze starych (moim zdaniem bardziej oddających klimat tego miejsca ) na nowe ....
Drugi znajduje się na ulicy Kożuchowskiej zaraz za murem cmentarza komunalnego.
Zaraz przy wejściu po prawej stronie zaczęto zmieniać groby ze starych (moim zdaniem bardziej oddających klimat tego miejsca ) na nowe ....
Naszą uwagę zwrócił pewien grób młodego człowieka
... w tym samym momencie starszy mężczyzna zatrzymał się przy tym samym
grobie co my - miał trudności z zapaleniem znicza, pomogliśmy mu, a moja druga połowa wskazując datę na grobie powiedział :
"chłopak zginął już po wyzwoleniu Żagania"
. Pan miał trudności z mówieniem, ale bardzo chciał nam opowiedzieć pewną historię ...
W
Żarach także znajduje się cmentarz Radziecki - kiedy w Polsce
"Solidarność" miała swoje początki, niektórzy chcieli zniszczyć nagrobki
- wtedy Polscy Żołnierze pilnowali tamtego cmentarza aby zachować te
nagrobki dla potomnych ... w późniejszych latach szkoła - technikum
samochodowe w Żarach opiekowało się tym cmentarzem - gdzieś w jakiejś
prasie wyczytali że pewien Rosjanin poszukuje po całej europie grobu
swojego ojca, który zginął kiedy "on" miał roczek ... okazało się, że
ten grób znajduje się na cmentarzu w Żarach. Przez ambasadę
poinformowano tamtego Pana, że grób ojca znaleziony został - odbyło się
nabożeństwo na cmentarzu, byli przedstawiciele władz polskich,
radzieckich, wojskowi ... Pan ze łzami w oczach dziękował - podobno
zabrał woreczek ziemi z grobu ojca do Rosji ... Pan który nam to
opowiadał był emerytowanym pułkownikiem - padał wtedy deszcz - może to i
lepiej, nie było aż tak widać moich łez ... na odchodne usłyszeliśmy że
z obserwacji Tego Pana co roku pojawia się więcej zniczy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)











